Z Panem Bogiem w łagrach
Dane szczegółowe:
- Oprawa miękka
- Wydawca Wydawnictwo Norbertinum
- Rok wydania 2010
- Liczba stron 49
- Wymiar [mm] 150x205
- EAN 9788372223968
- ISBN 978-83-7222-396-8
- Data 2005-04-15
- ID 17846
Książka chwilowo niedostępna
"Zatrzymaliśmy się na dobre na stacji Karabas, niedaleko Karagandy, gdzieś pod wieczór. Zanim przyszły po nas samochody, zrobiło się ciemno. I oto dokoła zabłysły światła elektryczne. Ale były to światła nie miasta, nie wsi, a obozów - jedne bliżej, drugie dalej. Kiedyśmy jechali samochodami, jedne znikały, a nowe się pokazywały. Tysiące i tysiące więźniów tutaj, a ileż to milionów na całym Sybirze! [...]Okazało się że to był obóz karny [...].
Liczba nas powiększała się przez nowe etapy [...]. Z 1. obozowego punktu przybył z Zakarpacia ks. Sabo Józef [...] - ksiądz greckokatolicki - [.,.] zaczał mię namawiać do odprawiania Mszy św. i przekonywać, że wystarczy tylko materia i forma słów, a postawa, tym bardziej ubiór nie mają w naszych warunkach znaczenia. Nie miałem tekstu, wtedy przez jednego z Litwinów otrzymałem tekst Mszy św. od księdza litewskiego [...].
Rodzynki miałem - ks. Sabo zobowiązał się, dopóki będziemy razem, robić wino; opłatki też miałem, Po spowiedzi, uprzedziwszy swego towarzysza, z którym spałem na górnej wagonce, gdzieś pod koniec marca 1952 roku - po trzyletniej przerwie - na miejscu, gdzie spałem, w postawie siedząco-klęcząccj odprawiłem pierwszą Mszę św. Mój towarzysz w spaniu i przy pracy, Ukrainiec Grzegorz Równiak, naprawdę pobożny, prosił, abym go zawsze budził, gdy będę odprawiał Mszę św. Jego obecność mogła się przydać i na wypadek zajścia dozorców."
Liczba nas powiększała się przez nowe etapy [...]. Z 1. obozowego punktu przybył z Zakarpacia ks. Sabo Józef [...] - ksiądz greckokatolicki - [.,.] zaczał mię namawiać do odprawiania Mszy św. i przekonywać, że wystarczy tylko materia i forma słów, a postawa, tym bardziej ubiór nie mają w naszych warunkach znaczenia. Nie miałem tekstu, wtedy przez jednego z Litwinów otrzymałem tekst Mszy św. od księdza litewskiego [...].
Rodzynki miałem - ks. Sabo zobowiązał się, dopóki będziemy razem, robić wino; opłatki też miałem, Po spowiedzi, uprzedziwszy swego towarzysza, z którym spałem na górnej wagonce, gdzieś pod koniec marca 1952 roku - po trzyletniej przerwie - na miejscu, gdzie spałem, w postawie siedząco-klęcząccj odprawiłem pierwszą Mszę św. Mój towarzysz w spaniu i przy pracy, Ukrainiec Grzegorz Równiak, naprawdę pobożny, prosił, abym go zawsze budził, gdy będę odprawiał Mszę św. Jego obecność mogła się przydać i na wypadek zajścia dozorców."
